Jesienny Zlot Jawerów 2012 - Koszelanka k/Wyszkowa

Dzień 0 czwartek.
Jest czwartek 21:00, miasto Świebodzin. Odbieram od kumpla aparat, kasę i w sumie jestem gotowy do zlotu. Szybka kolacja w domu i spać bo o 4 chcę wyjechać... No i lipa, zasnąć nie mogę, to nerwy, turlam się po wyrze do 1 w nocy... dobra wstaję. Na forum czytam, że niektórzy męczą się z ładowaniem i starają się przywrócić motocykle do życia. No tak ale oni nie maja 500km :). W sumie może wyjechał bym wcześniej? Kawa, kanapki buzi w czoło od mamy, kop w dupę od ojca szerokości przyczepności bla, bla, bla ... jadę....

Dzień 1 piątek.
Pierwsze 10 km zimno... następne 10 km... Jezu jak zimno... jadę te swoje 80-90 na godzinę, mijam wsie pogrążone we śnie. Dobrze mi się jedzie. Nagle na tylnym kole siada mi ciężarówka i to dosłownie bo jedzie jakieś 2-3 metry za mną. Zjeżdżam do prawej ale nie wyprzedza, odkręcam manetę i staram się odjechać. Udało się! Mam jakieś 30 metrów luzu, zaglądam w lusterko i widzę jak pod ciężarówkę wpada sarna. Ufff dobrze, że na mnie nie trafiło bo na drugi zlot bym nie dojechał.
Pędzę dalej dojeżdżam do głównej drogi na Poznań, jest przed 7, zatrzymuję się na stacji piję kawę, jakiegoś energy drinka firmy krzak, grzeję się i jadę dalej.
Poza przeraźliwym chłodem droga kapitalna, mały ruch, drogi o dziwo nie dziurawe pędzimy. W Poznaniu objazd, objazdu, objazdem. Ale nic, ogień ! Krzyżówka, ciężarówki z boku z tyłu z przodu z góry z dołu... Zielone... Sprzęgło, jedynka i buuuu nie ma prądu....................................napędem nożnym pokonuję krzyżówkę przy akompaniamencie klaksonów aut i ciężarówek A walcie się jadę na zlot! Nic i nikt nie popsuje mi humoru. Ściągam bagaż zaglądam pod siedzenie, czuć spalona elektrykę, no tak 23 letni bezpiecznik nie wytrzymał, szybki zakup bezpieczników na stacji, montaż i dalej "łogień" z tłoków, dym z "wyfóków", "farfocle" z gumów. No i teraz wychodzi problem objazdów. Pogubiłem się.. godzinę kręcę się po Poznaniu dopiero jakiś typek z plecakiem z Myszką Miki tłumaczy jak wyjechać i wyjechałem.
Jedziemy na Gniezno, słonko świeci, wietrzyk wieje tylko te ciężarówki i ciągniki. Kilometry uciekają jak rodacy do Irlandii, równe tempo i brak postoju dają dobry czas. Będzie dobrze..
Przed jakaś wioseczką zatrzymuje mnie patrol Policji na motocyklach. Dokumenty i gadka: - Gdzie Pan pędzi Panie Bartku?
- A na zlot jawerów śmigam :)
- Gdzie?
- No Koszelanka za Wyszkowem.
- Ja pier*** to tym Pan dojedzie? Nie boi się Pan?
- Nie mam czego.
Wymieniamy kilka zdań życzy mi szerokości i śmigam. Mijam wioseczki, miasteczka przyjemnie się jedzie. Nagle słyszę sygnały podjeżdża radiowóz i otwiera okno. Myślę cholera wydało się, że to ja zjadłem tą czekoladę siostry, ale nie :). Policjant krzyczy i pokazuje na stopkę boczną, głowa w dół i wszystko jasne nóżka ociera o asfalt. Kiwam głową, że zrozumiałem i zjeżdżam na pobocze. Okazuje się, że sprężyna nie trzyma. Ale jako domorosły mechanik mam najważniejsze narzędzie naprawcze jakim są trytrytki, szybkie spięcie i lecimy... Już niedaleko zaraz będzie można zejść z moto, wypić piwko no i najważniejsze pogadać z ludźmi, których nie widziało się od Kamieńska
Zakładając, że wyjechałem o 5 i godzinę plątałem się po Poznaniu to chyba dobry czas. Wyszło ponad 500 km :D Na miejscu jest już kilku Jawerów: Zysiu, Elkinio, Holger i inni. Kurde mam najdalej, nie licząc Holgera i już jestem .
Odbieram nagrodę w postaci 10 piwerków, powoli zjeżdżają się inni. Pojawia się i ekipa domku A, który okaże się centralnym miejscem spotkań, rozmów i próbowania domowych specjałów. W ośrodku powietrze zmienia kolor na niebieski a zapach na najbardziej pożądany przez zlotowiczów. Zapach spalonej mieszanki.
Jest ognisko, są gitarzyści będzie ciekawie nic nie smakuje tak jak piwko i kiełbaska z ogniska przegryziona podlaską księżycówką. Gitarzyści grają a zlotowicze mniej lub bardziej udanie śpiewają Harley mój ...
Po ognisku impreza przenosi się do naszego domku zabawa przednia, niektórzy nawet zaczynają grac na gitarze lepiej od właścicieli :D Impreza trwała do białego rana, co chwilę leśne zwierzęta płoszył okrzyk "milicjaaaaa" !!!!! tak mówili.

Dzień 2 sobota.
Boże jak ten wiatr głośno wieje... Na dworze jakiś gwar, szum. Wychodzę i już czuję w powietrzu co się stało..... Żurek przyjechał! Kolejka jak na otwarcie supermarketu. Pierwsza łyżka i ekstaza, tego mi trzeba było. Zaczynają się rozmowy, oglądanie sprzętów. Po posiłku konkursy: "Wolna jazda", "Rzut Barumką", "Pasowanie tłoka", "Dmuchanie balonu". Jeździć się boję, w "Rzucie Barumką" jestem 3. Przy "Pasowaniu tłoka" pomagam dla Bula bo ma za krótkie ręce, dmuchanie balonu omijam szerokim łukiem, nie mam tyle siły. Postanawiamy koło 14 objechać okolicę i zjeść pizzę :D Kilku jawerów zdecydowało się na wypad, dojeżdżamy do Łochowa i wcinamy ja dużą pizzę i colę light (bo na diecie jestem) inni kto co lubi. Po powrocie do ośrodka zaczyna się wręczanie nagród. Ja zgarniam nagrodę za najdłuższą trasę i za 3 miejsce w rzucie barumką, Andrzej dostaje nagrodę za najładniejszy motocykl a Gustek za wyczyn zlotu. Reszty nie pamiętam no i zaczynamy kolejną biesiadę, gitarzyści grają, kiełbaski się pieką, każdy rozmawia z każdym. Szkoda, że jutro wracamy. Impreza przenosi się do domku w którym mieszka starsza część zlotowiczów dyskusji nie było końca koło 4 kładziemy się spać po ośrodku niesie się nisko brzmiące milicjaaaaa!!!!!, no tak nie wszyscy chcą wracać jak widać..

Dzień 3 niedziela.
Jedziemy do domu. 10:00 żegnam się z tymi, którzy zostali. Jadę a straszny wiatr utrudnia jazdę. Spotykam zlotowicza na XJ i razem kulamy się do Włocławka. Prędkość oscyluje w granicach 100 trasa znana to i szybciej mija. W poznaniu korki jak diabli, policja kieruje ruchem, spokojnie walę sobie środeczkiem miedzy autami i pokonuję Poznań w szybkim czasie... Do domu zostało 120 km :D. Ostatnie tankowanie Hot Dog i wracam . Ostatnie kilometry się wleką strasznie ale o 19 wjeżdżam na podwórko. Wstawiam moto do garażu z torby wyciągam tylko nagrody. Uściski w domu bo nikt nie wierzył, że mi się uda. Melduje się na forum, spijam herbatkę, jem kolację i kładę się spać. Następny zlot w Kamieńsku, tyle trzeba czekać.. Leżąc w łóżku w uszach brzmi tylko gromkie milicjaaaaaaa!!!!!!!!!!!!

Autor Maliniasty
Galeria

k (1) k (2) k (3) k (4) k (5) k (6) k (7) k (8) k (9) k (11) k (12) k (16) k (17) k (18) k (22) k (24) k (26) k (29) k (30) k (31) k (32) k (33) k (35) k (36) k (37) k (38) k (39) k (40) k (41) k (42) k (43) k (44) k (45) k (46) k (47) k (48) k (49) k (50) k (51) k (52) k (53) k (54) k (55) k (56) k (57) k (58) k (59) k (60) k (61) k (62) k (63) k (64) k (65) k (66) k (67) k (68) k (69) k (70) k (71) k (72) k (73) k (74) k (75) k (76) k (77) k (78) k (79) k (80) k (81) k (82) k (83) k (84) k (85) k (86) k (87) k (88) k (89) k (90) k (91) k (92) k (93) k (94) k (95) k (96) k (97) k (98) k (99) k (100) k (101) k (102) k (103) k (104) k (105) k (106) k (107) k (108) k (109) k (110) k (111) k (112) k (113) k (114) k (115) k (116) k (117) k (118) k (119) k (120) k (121) k (122) k (123)