Wiosenny Zlot Jawerów - Góra Kamieńsk 2011

15.04.2011r o godzinie 4 rano budzi mnie budzik. Przy okazji włączam komputer aby zajrzeć na forum. Robie sobie porządne śniadanie. W czasie spożywania śniadania czytam nowe posty. Po tym wszystkim ubieram się dość ciepło gdyż temperatura na zewnątrz tego wymagała. Biorę kluczyki, dokumenty od CZ-tki plecak, rękawice, kask, zakładam buty, wyłączam kompa i wychodzę z domu. Otwieram garaż stoi moja CZ już wcześniej przygotowana do wyjazdu. Na wszelki wypadek sprawdzam czy bagaż się dobrze trzyma itp. Wyprowadzam motór przy okazji otwieram kranik aby paliwo do gaźnika naleciało. Po tym pompuje paliwo do komory pływakowej. Wkładam kluczyk w stacyjke, 2 kontrolki się palą. Kilka nie pełnych ruchów kopniakiem aby zassało jedno wielkie kopnięcie . bach CZ-tka pracuje.

Zostawiam ją na wolnych obrotach zamykam garaż. Zakładam rękawice i kask. Zaplam światła wbijam 1 i ogień ! Droga do Drohiczyna była dość dobra, żadnej mgły, czysto sucho super 90 km/h na zegarze i lece spokojnie. Za Drohiczynem nie było tak przyjemnie pojawiła się mgła, która strasznie utrudnia drogę. Męczyłem się z mgłą aż do Wegrowa. Za Węgrowem było już o wiele lepiej aż do Wyszkowa. W Wyszkowie lece na krajową 8 i szukam pobliskiej stacji benzynowej, aby na niej spotkać się z Ekipą z Białegostoku. Planowane spotkanie miało być o godzinie 7 albo ja poczekam na nich albo oni na mnie. Jadę ósemką wjeżdżam do miejscowości Gaj gdzieś grubo po godzinie 6. Widzę jest stacja i restauracja w jednym miejscu. Myślę tutaj poczekam na nich i przy okazji wypiję herbatę bo trochę zmarzłem.

Popijając herbatkę i czekają na Kryche, Lukasa, Radzisza i jego dziewczynę przypomniałem że trzeba zatankować.

Uderza godzina 7 a ich nie ma. 8 ich nie ma. myślę co jest? Coś się stało? Myślę sobie zjem coś a po posiłku będę dzwonił.

8.30 dzwonię do Krychy długi sygnał, odbiera!

- Gdzie jesteście ?

- Stoimy w Zambrowie.Radzisza Jawa padła(zatarł się wał)

- O w mordę! I co teraz?

- Przekładamy zapłon do Jawy Lukasa czekamy na transport i lecimy do Ciebie. A gdzie Ty jesteś?

- Gościnny Gaj będziecie mieli po prawej stronie.

- Ok. do zobaczenia.

I tak w oczekiwaniu na nich mija godzina, druga, trzecia. Dzwonie do Krychy co i jak . Powiedział że już prawie kończą i za jakiś czas wyjeżdżają. Ok a jak możecie to poproście Radzisza żeby mi kurtkę pożyczył bo chłodno. OK. po rozmowie.

Mija 6 godzina a ich nie ma LW restauracji już mi pokój chcieli wynająć, a kelner docinał mi że nie przyjadą. Nie nie! Muszą przyjechać! Wychodzę na zewnątrz siadam na krawężniku przy CZ i patrze sobie jak jeżdżą auta.

Po chwili zadumki słyszę motóry jadą. Głowa w lewą stronę a jak :D CZ i Jawa wjeżdżają na stację. Super! Krycha z Lukasem z siadają ze swoich maszyn, przywitanie krótka rozmowa. Lukas mówi że ma łańcuch już nie teges. hmmm łańcuch mam w torbie no to przekładamy ,Krycha wyciąga kurtkę Radzisza i mi wręcza. Super teraz to ja mogę jechać nawet i do Rumuni.

Po jakimś czasie Lukas kończy robotę. Palimy Twiny i jazda na Warszawe. Pierwszy jedzie Lukas, ja za nim, Krycha zamyka kolumnę. Wjeżdzamy do Wa-wy. Jedziemy między samochodami, aby nie stać w korku. Ja gdzieś się zamyśliłem i ledwo w Skodę nie uderzyłem. Skończyło się na szybszym biciu serca.

Ciężko się jedzie przez tą Warszawę trzeba uważać i mieć oczy wokół głowy. Wyjeżdżamy z Wa-wy i jedziemy na Łowicz a dokładnie do Chąśno Drugie po koleżankę Krychy. Droga do Łowicza była super, słonecznie ja w kurtce Radzisza ,jechało się wyśmienicie. Wjeżdzamy do Łowicza. Krycha prowadzi do miejscowości swojej koleżanki. Dojeżdzamy na miejsce. Wychodzi Asia i ładnie nas wita. Dostajemy coś do picia i kanapeczki.Po degustacji i ogarnianiu się koleżanki wyjeżdżamy do punktu docelowego. Wjeżdżając do Łowicza zahaczamy o stację benzynową. Tankujemy demoludy i w drogę. Przed nami Łódź. Droga bardzo dobra nie ruchliwa i co najważniejsze słoneczko świeci.Wjeżdzamy do Łodzi i lecimy krajową A1. Prędkość przelotowa około 90 km/h czasami dochodzimy do 100. Ta A1 to jakaś porażka,dziura na dziurze... Mijamy miejscowość Tuszyn. Jedziemy, wyprzedzamy , nas wyprzedzają, ale te spojrzenia ludzi jak widzą 3 czeskie maszyny są bezcenne ;) Piotrków Trybunalski mijamy naszą lewą stroną. Zaczyna się ściemniać.Za Gorzkowicami odbijamy na E76. Drogowskaz Kamieńsk .Po drodze widzimy Jawe. Ktoś stoi na poboczu i dzwoni. Zatrzymujemy się. Okazuje się że WujoWojtas ma małą awarie w swojej Jawie 634, która nie pozwala mu na dalszą drogę. Dużo nie zostało. No to co na hol ją i jazda. Po krótkiej rozmowie przyjeżdża Matexx z Laszlo zieloną 638.Po rozmowie i zapoznaniu się bierzemy Jawe WujoWojtasa na hol i jedziemy na górę Kamieńsk. Matexx z Laszlo pojechali pierwsi. Widzimy drogowskaz jawerowy i tam się kierujemy. Lecimy drogą z płyt dość wąską.Jakimś trafem znalazłem się pierwszy. Patrze jest brama a za bramą kilkanaście pięknych Jaw. TO TU!!! Wjeżdzam a wszyscy się odwracają.Parkuje CZ ,zsiadam z motóra witam się z Piotrex-em, PPrush-em i innymi.



Wchodzę do domku a tam warsztat :D.Chłopaki czynią cuda z silnikiem Matexxa, Gustaw,Lukas, Laszlo, Naczelny każdy prawie miał tam swój wkład.Późną nocą dojechał Bulo z Mariem. Składanie silnika zeszło do 7 rano. Ja wygasłem o 4 po cięciu błotnika z Matexxem.



Sobota 16.04.2011 r. godzina gdzieś koło 10 słyszę odpalanie Jawy. Rozglądam się w koło nikogo nie ma. wstałem ostatni :D szybkie ubieranie się wybiegam na zewnątrz a tu Matexxa Jawa chodzi.Reszta poubierana i szykują się na wyjazd do Kleszczowa na kręcenie odcina Legend PRL-u. To ja szybko wybiegam po graty i szykuję CZ-tke do odcinka.



Wszyscy się ustawili do wyjazdu ja gdzieś po środku. Piotrex prowadził kolumnę do Kleszczowa. Zajeżdżamy na parking w Kleszczowie. Ja to się rozglądam za jakimś sklepem bo głodny byłem masakrycznie i do tego suszyło. Po chwili obserwacji terenu znajduję sklepik.



Po powrocie ze sklepu widzę że dojechali nowi Jawerzy. Dojechał Holger z Jędrulą i Sibertem. Po jakimś czasie dojeżdża Turbo z tatą jakimś busem, a w busie niespodzianka.Jawa



Roadster 90 ,pierwszy raz taka małą Jawę widziałem na żywo, rarytas jakich mało ;)



Mija jakaś dobra godzina przyjeżdża Patryk Mikiciuk z ekipą. Krótka rozmowa i zaczynamy kręcić. Pierwszy był Gustaw swoją Kyvacką a po nim miał być Elkinio panelką z zaprzęgiem. My mieliśmy czekać na tarasie widokowym przy kopalni węgla brunatnego Bełchatów.



Zajeżdżamy na ten taras, Piotrex oczywiście prowadził kolumnę.A tam Tiry to jak zapałki, maszyny wielkości kilku złączonych bloków malutkie jak paznokieć- widok niesamowity.



Po jakimś czasie przyjeżdża Patryk Mikiciuk z Jawerami.



Krótka rozmowa o Jawach itp. Później na odstrzał pojechał Matexx swoją tęczówką.Ja my nadal czekamy w tym czasie przyjechał J@wa ze swoją Żoną oraz Nife CZ i Paweł z Fisem maluchem i HD.



Po tym wszystkim zostało nakręcone wspólne ujęcie jak jedziemy grupą na rondo i z powrotem. Pożegnanie z Mikiciukiem i dzida na parking gdzie byliśmy wcześniej i do sklepu a mi gdzieś międzyczasie padł nowy(chiński przerywacz od prawego cylindra.

Szybka wymiana na stary czeski przerywacz i wszystko gra i buczy ;) w międzyczasie dojeżdża koelga z MZ Klubu - Grzybol. Każdy się zaopatrzył co trzeba w sklepie i jedziemy na Górę Kamieńsk aby się lepiej poznać i pogadać.



Zajeżdżamy na miejsce. Czas coś zjeść po całym dniu koczowania. Rozpalamy ognicho smażymy kiełbaski rozmawiamy wymieniamy się doświadczeniami itp. Rozmowa przebiega na totalnym luzie z Jawerami gada się jak z przyjaciółmi których zna się całe życie. Tego nigdy nie zapomnę!



Ale czas leci nieubłaganie i trzeba się powoli kłaść spać. Jutro czeka droga powrotna.

Gdzieś już z rana słychać czeskie twiny jak są odpalane. Pierwsi Jawerzy odjeżdżają. Ja wstaje po 30 minutowym lewitowaniu. Zaczynam się pakować powoli jeszcze kilka słów z Jawerami, którzy zostali i jakaś mała szama na drogę . Ale jak to bez zdjęcia grupowego? Więc Ci co zostali zrobili sobie fotencje.



Po fotce dalsze pakowanie. Zapakowana torba ubrany siadam na CZ i czekam na reszte grupy podlaskiej.



Czas na wyjazd. O koło godziny 12 wyjechaliśmy z góry Kamieńsk. Pogoda super cieplutko słonecznie bajka!. W tak słoneczną pogodę przed Łodzią trzeba zatankować Twiny. Stajemy na pierwszej stacji benzynowej przed Łodzią tankujemy motocykle, zerknięcie w mapkę i dzidujemy dalej.



Wjeżdżamy do Łodzi. Ruch taki sobie jak na niedziele nie za duży nie za mały. Po jakimś czasie patrzę w lusterko i gdzie Lukas? Gonię Krychę pokazuje mu że nie ma Lukasa i zawracamy na najbliższym skrzyżowaniu.

Co się okazało, Lukasowi padła cewka. Mały striptiz Jawy i cewka wymieniona, a słońce piekło niesamowicie :D



Po krótkim postoju jedziemy dalej. Mijamy jakiś odcinek i Lukasa znowu w lusterku nie widać. Więc powtórka z rozrywki. Co się okazało padł elektroniczny zapłon. Więc zmiana na przerywacze czekała. Lukas sobie z tym szybko poradził. Ruszamy dalej. Pogoda super dopisuje nam.

Zaczyna się ściemniać a my już dojeżdżamy do Łowicza i do rodzinnych stron Asi, zajeżdżamy na miejsce. A tam pyszne jadło na nas czeka. Gościna pierwsza klasa. Po posiłku i pożegnaniu z Asią ruszamy na Wa-we. Ciemno się zrobiło ale droga w miarę widoczna - taka jasna noc. Przed Warszawą ostatnie tankowanie. Oględziny motocykli czy wszystko gra? Gra! Więc jedziemy. Wjeżdżamy do Warszawy. Ruch mały ,więc można spokojnie jechać. Troche podgoniliśmy tępo. 120 na blacie i tak prawie przez cały czas oczywiście na skrzyżowaniach zwalniamy i dalej dziduje. Po jakimś czasie CZ stanęła. Nie chcący zagrzałem . Szybka zmiana pasa ruchu. Strzał ze sprzęgła zagadała światła są więc mnie widać. Zjeżdżam na pobocze. Wykręcam świece i mamy 30 minutowy postój. Po postoju czas na dalszą drogę. Zrobiło się chłodniej i zaczęła pojawiać się mgła. Lecimy do Wyszkowa. Przed Wyszkowem zatrzymujemy się, aby się pożegnać. Oni na Białystok ja na Sokołów Podlaski. Krótka pogawędka oddaję kurtkę Radzisza. Pożegnaliśmy się, ja w swoją stronę pojechałem Lukas z Krychą pojechali na Białystok.

Wjeżdżam do Wyszkowa. Strasznie zimno mi się zrobiło. A za Wyszkowem do praktycznie Sokołowa Podlaskiego miałem gęstą mgłę. Ruch praktycznie zerowy dobrze że nie było ślisko. Za Sokołowem mgła zniknęła. Miałem już czystą drogę do samych Siemiatycz.

O godzinie 4 byłem już w Siemiatyczach. Schodzę z motocykla zmarznięty i zmęczony. Już nawet nie dałem rady CZ-tki do garażu schować. Zostawiłem ją przed blokiem naprzeciwko okna.

Wchodzę do domu oczywiście wszyscy śpią . Ja się ogarnąłem i się położyłem spać z mega bananem na buzi.

KanterX

Zobacz film ze zlotu : http://www.youtube.com/watch?v=33nWdW5DxWY

Galeria

clip_image001 clip_image003 clip_image004 clip_image006 clip_image008 clip_image010 clip_image012 clip_image014 clip_image016 clip_image018 clip_image020 clip_image026 clip_image027 clip_image028 clip_image029 clip_image031 clip_image033 clip_image036 clip_image037 clip_image039 clip_image040 clip_image041 clip_image042 phoca_thumb_l_1 phoca_thumb_l_2 phoca_thumb_l_3 phoca_thumb_l_4 phoca_thumb_l_5 phoca_thumb_l_6 phoca_thumb_l_6-5 phoca_thumb_l_6-6 phoca_thumb_l_7 phoca_thumb_l_8 phoca_thumb_l_9 phoca_thumb_l_10 phoca_thumb_l_11 phoca_thumb_l_12 phoca_thumb_l_13 phoca_thumb_l_14 phoca_thumb_l_15 phoca_thumb_l_16 phoca_thumb_l_17 phoca_thumb_l_20