Redaktor: Hubert Pawlowski 07.10.2012.

Motto: “Bunkry co prawda nie atakuja, ale tez sie nie cofaja”.

Cynik powinien natychmiast dodac: “Ale mozna tez je obejsc…”

Po doswiadczeniach Pierwszej Wojny Swiatowej, w czasie której Francja poniosla ciezkie straty a walki pozycyjne trwaly w nieskonczonosc, kosztujac zycie setek tysiecy zolnierzy za cene przesuniecia linii frontu zaledwie o kilkaset metrów, bez jakiegokolwiek rozstrzygniecia, powstala koncepcja budowy poteznych umocnien na granicy Niemiec i Francji. Komisja pod przewodnictwem Paula Painleve, po zazartych dyskusjach, przedstawila projekt umocnien.

Jednak to kolejny minister, Andre Maginot, przedstawil parlamentowi projekt umocnien i nowa koncepcje taktyczna obrony kraju. Od jego nazwiska fortyfikacje wziely swa nazwe.

Linie budowano i modernizowano w latach 1920 – 1940, koszt jej to niemal 3 miliardy ówczesnych Franków – kwota astronomiczna.

Umocnienia podzielono na grupy warowne male – bez artylerii, oraz duze – wyposazone w dziala przeciwpancerne 37 i 47 mm, granatniki oraz dziala 75 mm i haubice 135 mm. Dodatkowo posiadaly one bloki wejsciowe dla amunicji. Typowa grupa warowna mala to 3 – 4 bloki, polaczone podziemiami. Grupa warowna duza to 5 – 7 bloków, z blokami wejsciowymi dla amunicji.

Linia podzielona byla na trzy strefy: pólnocna, srodkowa i poludniowa (dwie pierwsze bronily Lotaryngii i Alzacji, zabranych Niemcom po I Wojnie Swiatowej) i polozone byly wzdluz granicy z Niemcami i Luxemburgiem. Na poludniu, na granicy z Wlochami powstala Mala Linia Maginota. Granica z Belgia byla broniona slabo, tylko przez male i w dodatku rozproszone forty. Sztabowcy francuscy uznali, ze atak z tej strony bedzie malo prawdopodobny.

Jedna z najwiekszych grup warownych, Fort Hackenberg, blok wejsciowy amunicyjny:



Na dziedzincu bloku amunicyjnego; z lewej strony wagonik amunicyjny:



Bohaterka podrózy, z tylu widoczne tory kolejki waskotorowej:



Jeden z bloków bojowych Grupy Hackenberg:



Wstep jest platny i wylacznie z przewodnikiem. Nic dziwnego, korytarze, albo raczej tunele, ciagna sie kilometrami. Pierwsze wrazenie – zimno. Pod ziemia panuje temperatura okolo +10 stopni. Caly korytarz wejsciowy ocieka woda, pelno jej tez na podlodze – to para z powietrza, wpadajaca tu przez wejscie, kondensuje i skrapla sie…



Jednak im dalej, tym wilgoci mniej:



Pierwsza stacja kolejki waskotorowej. Uwage zwracaja szafy amunicyjne pod sciana. Tutaj nastepowalo rozladowanie wagonów.



Muzeum Grupy Warownej Hackenberg moze pochwalic sie bogata kolekcja sprzetu wojennego z róznych okresów Drugiej wojny Swiatowej:







Wiekszosc zwiedzajacych zachwycala sie nowoczesniejszym sprzetem amerykanskim, moja uwage przykul jednak kadlub Renault FT 17, niepozornego, malego czolgu z koncówki I Wojny Swiatowej. Warto wiedziec, ze wóz ten byl takze na wyposazeniu Wojska Polskiego i przewazyl szale zwyciestwa w slynnej Bitwie Warszawskiej 1920 roku. Zadnego „cudu” nie bylo, tylko dobre dowodzenie, poswiecenie zolnierzy, sprzyjajaca pogoda i odrobina szczescia. Polska pozyskala od Francji 120 sztuk tych wozów, które byly wówczas najlepszymi czolgami swiata. Liczba ta spowodowala, ze polska armia byla wówczas czwarta potega pancerna na swiecie. O jakosci tych maszyn niech swiadczy fakt, ze w calej kampanii 1920 roku Rosjanom udalo sie zniszczyc tylko 8 i uszkodzic 12 czolgów, które po naprawie szybko wrócily na pole walki.

Postep techniczny spowodowal jednak, ze wóz ten z czasem zrobil sie przestarzaly. Wóz pomyslany jako czolg wsparcia piechoty okazal sie za wolny dla wymogów nowoczesnej wojny manewrowej – predkosc czolgu wynosila okolo 7 km/h – akurat tyle, ile wynosila predkosc piechura. Armata, mimo sporego kalibru, po latach okazala sie przestarzala a mala wiezyczka nie pozwalala na jej wymiane na nowoczesniejsza.

Mimo tego pojazdy byly w uzyciu jeszcze niemal przez cala II Wojne Swiatowa, Niemcy uzywali ich jeszcze w 1944 roku, jednak, oczywiscie, juz nie w pierwszej linii. Zdjecia archiwalne Fortu Hackenberg pokazuja, ze wóz, którego kadlub ogladamy, byl normalnym wyposazeniem Fortu. Dziwne pudlo zamiast normalnej, stozkowej wiezyczki z dzialem, miescilo w sobie potezne radiostacje. Sam czolg uzbrojony byl tylko w karabin maszynowy i az w… radiostacje. Byl po prostu ruchomym punktem obserwacyjnym – kiedy ze stalych punktów obserwacyjnych ciezko bylo obserwowac poczynania nieprzyjaciela, z podziemi wyjezdzala mala Renówka, która dzieki malym rozmiarom byla trudna do wypatrzenia i trafienia przez przeciwnika, i manewrujac wsród wzgórz, przez radio podawala celowniczym Fortu wspólrzedne celów. Dziala Fortu, od przeciwpancernych 37 i 47 mm, przez armaty 75mm az po ciezkie haubice 135 mm zalatwialy reszte. Zuzycie amunicji Fortu wynosilo… 4 tony amunicji artyleryjskiej na minute. Pokazcie mi bardziej niepozorny i zarazem niebezpieczny czolg na swiecie!



Jeden z magazynów amunicyjnych; w czasie pokoju pelnil funkcje sali kinowej dla zolnierzy:



Znów korytarze:



Zaloga fortu liczyla 1 200 ludzi. Kuchnia dla oficerów:



Ciekawostka moze byc fakt, ze dzienny przydzial wina wynosil pól litra na jednego oficera. I szeregowców:



Szeregowcom równiez przyslugiwalo wino, jednak w mniejszych ilosciach niz oficerom. Zapasy zywnosci, amunicji i paliw pozwalaly Fortom przetrzymac trzy miesiace calkowitego oblezenia.



Okoliczne wioski produkowaly zywnosc wylacznie na potrzeby fortu. Mylilby sie jednak ten, kto sadzilby ze mieszkancy byli niezadowoleni z sasiedztwa Grupy Bojowej. Wrecz przeciwnie, w co drugim gospodarstwie powstala kawiarnia, restauracje, bary. Zolnierze po sluzbie chcieli takze wypoczac i rozerwac sie troche. „Zmywarka do naczyn”:



Fort posiadal wlasna studnie, usytuowana 17 metrów ponizej schronów. Warto wiedziec, ze korytarze nieraz wydrazone sa 40 metrów pod poziomem ziemi. Znów setki metrów korytarzy i jestesmy w czesci technicznej:



Transformatorownia i akumulatorownia:



Elektrownia, czyli generatory napedzane czterema dieslami z okretów podwodnych:





Na powierzchni, kilkanascie kilometrów od Grupy Warownej, znajdowala sie normalna elektrownia, zasilajaca Forty w czasie pokoju. A pobór energii elektrycznej warownia miala niemaly. Oswietlenie, wentylacja, kuchnia, ogrzewanie, lacznosc, kolejka a takze sterowanie i obsluga stanowisk ogniowych – wszystko to bylo w pelni zelektryfikowane. W podziemiach umieszczono druga elektrownie, przewidujac ze ta na powierzchni zostanie przez przeciwnika unieszkodliwiona w pierwszej kolejnosci. Silniki Diesla i turbiny sa do dzis w pelnej gotowosci bojowej. Dwa z czterech silników (dwa pozostale sa silnikami rezerwowymi), sa regularnie, raz w tygodniu w kazda sobote i niedziele, odpalane i maja okazje popracowac sobie przez kilka godzin – dla zdrowia i podtrzymania kondycji. Ponad 80 – letnie dziadki –Diesle pracuja do dzis…
Filtry powietrza, uzywane w razie ataku gazowego:



Wszystkie bunkry Fortu byly gazoszczelne. Kolekcja broni i umundurowania:







Moda obowiazujaca we Francji w 1940 roku:



Stolówka szeregowców:



I menu na dzien 2 maja 1940 roku:



Centrum dowodzenia i lacznosci Fortu:





Pomieszczenia zalogi:





Wszedzie chlodno i wilgotno. Po kilku latach sluzby w tych kazamatach dostawalo sie chyba status inwalidy wojennego…
Kolekcji uzbrojenia i umundurowania ciag dalszy:



Jak dla mnie, najciekawsze eksponaty:







Fort byl w pelni samowystarczalny.
Urzedowal dentysta:



Lekarz:



Ciekawe, czy tak jak u Szwejka, na wszelkie dolegliwosci serwowal lewatywe?
A gdy okazalo sie, ze zolnierz naprawde nie symulowal:



Korytarze prowadza nas do schronów artyleryjskich:



Podstawa kopuly pancernej. Masa – bagatela, tylko 136 ton. Pelne elektryczne sterowanie. Ciekawostka jest fakt, ze zolnierze pelniacy tu sluzbe nie zajmowali sie w ogóle celowaniem. Parametry celów dostawali przez wewnetrzny system lacznosci albo z kopul obserwacyjnych, lub, od wspomnianego juz, malego czolgu FT 17. Ich zadaniem bylo tylko odpowiednio ustawic parametry i dbac o to, by potezne, podwójne dzialo zawsze bylo zaladowane odpowiednia amunicja.





Jedno z dzial; wewnatrz:



… i na zewnatrz:



Ciekawostka jest specjalny system, pozwalajacy doslownie zasypac zwyklymi granatami recznymi sucha fose Fortu, w sytuacji, gdyby nieprzyjaciel jednak dotarl w jego poblize. Dzieki temu dotarcie do wlazów wejsciowych stanowilo nie lada problem, szczególnie ze serwowano je bardzo oszczednie.
Kopula pancerna, wczesniej ogladana od dolu, teraz widoczna z góry w pozycji zlozonej:



… i otwartej; najwyrazniej namierza cel:











Podwójne dzialo – tak dla pewnosci, aby nie trzeba bylo nanosic juz zadnych poprawek…
Kopula obserwacyjna:



Sielski krajobraz nadziewany bunkrami:





Cala góra Hackenberg jest doslownie podziurawiona podziemnymi korytarzami i naszpikowana bunkrami, kopulami pancernymi, zasiekami i zaporami przeciwczolgowymi.
Blok 8 po walkach:





Podróz kolejka amunicyjna przez kilometry tuneli:











I to juz koniec podrózy:

A na zewnatrz swieci Slonce, jest cieplo i sucho… Moze nie tak za bardzo znowu, podczas jazdy pól godziny pózniej spadl deszcz, byla nawet mala burza.

Wracajac do samej Linii Maginota – bledem bylo pozostawienie nieumocnionej granicy z Belgia. To tamtedy przedostal sie Wehrmacht na teren Francji, omijajac w ten sposób umocnienia. Kolejnym bledem bylo uparte trzymanie sie przez francuska generalicje metod walki rodem z Pierwszej Wojny Swiatowej, czyli zasad wojny pozycyjnej, nie zauwazajac, ze swiat i technika poszly naprzód. Nic ich nie nauczyla Kampania Wrzesniowa w Polsce, która byla typowa wojna manewrowa…

W efekcie, po pewnym czasie wojska niemieckie podeszly do francuskich umocnien od tylu, czego zaden strateg w latach dwudziestych nie mógl przewidziec.

autor: Hubert Pawlowski
artykul pochodzi ze strony: http://tamarixis.wordpress.com
i jest publikowany za wiedza i zgoda autora za co serdecznie i goraco dziekuje.